czwartek, 27 lutego 2014

Siedem grzechów inwestora



Jeśli chcesz by twoje oszczędności  przynosiły pokaźne zyski, nie wystarczy, że dobrze je ulokujesz. Musisz jeszcze wystrzegać się złych nawyków i pochopnych decyzji – pisze Tomasz Gomółka, ekspert Banku BGŻOptima.

Kupić jednostki funduszu inwestycyjnego? Nic prostszego. Wystarczy pójść do banku, a może nawet zrobić to przez Internet. Jednak, żeby osiągnąć z tego zamierzone efekty w postaci zysków, na pewne rzeczy nie można sobie pozwolić. Poniżej lista głównych grzechów inwestorów. Nie stać cię na ich popełnianie.

Brak świadomości celów inwestycyjnych

Jeśli nie wiesz dlaczego inwestujesz, to nie będziesz w stanie dobrać finansowego produktu do swoich potrzeb. Najpierw musisz wiedzieć, po co to robisz. Znając swój cel będziesz też wiedzieć, jaki jest twój horyzont inwestycyjny, czyli na jaki czas chcesz ulokować swoje środki. To ma wpływ na wybór strategii i odpowiedniego produktu. Myślisz o emeryturze? Możesz się zdecydować na fundusze inwestujące nawet sporą część pieniędzy na giełdzie. Odkładasz na najbliższe wakacje? Lepsze będzie konto oszczędnościowe lub fundusz rynku pieniężnego.

Nieadekwatne oczekiwania dotyczące stóp zwrotu

Na pewno chciałbyś zarobić fortunę i to najlepiej w tydzień, ale musisz być realistą. Na lokacie trudno dziś dostać więcej niż 3-4 proc., a po funduszu stabilnego wzrostu nie należy spodziewać się 50-proc. zysku w skali roku. Zastanów się dobrze, ile chcesz zarobić, zobacz jakie instrumenty finansowe są w stanie przynieść taki zysk, a potem pomyśl czy jesteś gotów na ryzyko jakie się z nimi wiąże. Jeśli masz zdecydowanie wysoką awersję do ryzyka, musisz niestety zweryfikować swoje oczekiwania co do wysokości zysku. Bez przeprowadzenia takiej analizy możesz źle dopasować inwestycję i srodze się rozczarować. Czasami, oczekując, że na lokacie zarobisz kilkanaście procent, możesz nawet paść ofiarą oszustwa i wszystko stracić.

Czekanie na dogodny moment rozpoczęcia inwestycji

„Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli”. To porzekadło każe się zastanowić, jak długo można czekać na wystartowanie z lokowaniem oszczędności.  Nigdy nie będziesz wiedzieć na pewno, czy sytuacja za tydzień będzie lepsza, czy gorsza, czy będzie giełdowa górka, czy dołek. Zamiast czekać lepiej postawić na regularną, np. comiesięczną, wpłatę do funduszu lub w ramach programu inwestycyjno-oszczędnościowego. Wtedy nawet jeśli część pieniędzy zainwestujesz w lepszym momencie, a część w gorszym, dzięki uśrednianiu unikniesz sytuacji, kiedy wszystko wpłacisz w najgorszej chwili, albo że czekając na najlepszy czas przegapisz okazję. Pamiętaj, każdy moment jest dobry, by zacząć oszczędzać, a im wcześniej zaczniesz tym większe kwoty możesz odłożyć.

Próba wygrania z rynkiem

Oczywiście możesz próbować przewidywać trendy, kreślić wykresy analizy technicznej, czytać analizy fundamentalne, czy nawet opracować własny model prognostyczny. Jeśli jednak nie jesteś profesjonalistą, to próba przechytrzenia rynku skończy się zapewne jak gra w kasynie, które jak wiadomo zawsze wygrywa. Szczególnie, że w takich sytuacjach najczęściej ponoszą nas emocje i podejmowane decyzje niewiele wspólnego mają z racjonalnością. Zdecydowanie lepiej jest postępować zgodnie z wybraną przez siebie strategią i realizować z góry określony scenariusz.  Próba przechytrzenia rynku może się skończyć jeszcze większymi stratami.

Brak planu

Musisz mieć wspomniany wyżej scenariusz. Spontaniczność w inwestowaniu to coś, o czym należy szybko zapomnieć. Trzeba się zastanowić nad wspomnianym wcześniej celem i nad tym na jaki czas możesz ulokować pieniądze. Jeśli mowa o regularnych inwestycjach to dobrze przemyśl jaką kwotę możesz odkładać. I najważniejsze: określ wcześniej jaki poziom zysku chcesz osiągnąć i na jaką stratę jesteś gotów. Działaj zgodnie z zasadą „tnij straty, a zyskom pozwól rosnąć”.  Jeśli notowania spadną do założonych poziomów, to szybko zakończ inwestycję. Jeśli zaś udaje ci się wypracowywać zyski, to możesz sobie pozwolić na więcej, dając szansę na ich dalszy wzrost. Wypracowane zyski możesz oczywiście zabezpieczać w trakcie inwestycji albo poprzez ich spieniężenie albo przez przesuwanie  stop lossa (czyli granicy przy której akcje są automatycznie sprzedawane, aby uchronić się przed stratą wynikającą z dalszego spadku kursu) w górę, w miarę jak inwestycja przynosi coraz większe zwroty. W ten sposób pozwalamy zyskom rosnąć, a jednocześnie wciąż mamy wszystko pod kontrolą.

Nieznajomość samego siebie

Jeśli chcesz być dobrym inwestorem, to musisz co nieco dowiedzieć się o sobie samym. Przede wszystkim trzeba znać swój stosunek do ryzyka. Szczególnie w zakresie decyzji finansowych. Nawet, jeśli lubisz ekstremalne sporty, to wcale nie oznacza, że będziesz mieć takie samo podejście do inwestycji. Można poszukać testów, które pomogą ci określić jaka jest twoja wrażliwość  na straty i jakie ryzyko jesteś w stanie ponieść. Jeśli będziesz to wiedzieć, możesz tak dobrać finansowy produkt, by móc spokojnie sypiać, a w kryzysowych momentach nie będą puszczały ci nerwy i unikniesz fatalnych w skutkach decyzji. I pamiętaj - nie ma inwestycji bez ryzyka, a im większy zysk chcemy osiągnąć, tym bardziej musimy się liczyć z tym, że mogą pojawić się straty.

7. Emocjonalne reagowanie na wydarzenia okołorynkowe

Na rynku finansowym liczą się dwie emocje: strach i chciwość. I one będą wpływać na twoje zachowania w stopniu nawet większym, niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. Kiedy rynek będzie rósł, twoja chciwość, będzie ci podpowiadała „dokup jeszcze, najlepiej za wszystko co masz, zarobisz więcej”. Tyle tylko, że takie emocje pojawiają się często na giełdowych szczytach, tuż przed odwróceniem się trendu. Czasami z kolei wpadniemy w szpony strachu i kiedy akcje rosną obawiamy się, że pewnie po naszej wpłacie przestaną, że to nie jest dobry moment na inwestycję i tym sposobem możemy przegapić dobrą okazję. Chciwość i strach zwykle też pojawiają się w przypadku giełdowych spadków. Gdy ceny akcji lecą w dół, z jednej strony pojawia się chciwość, która podpowiada, że może warto kupić teraz, gdy jest taniej niż jeszcze niedawno, a z drugiej strony towarzyszy nam strach, czy spadek nie będzie głębszy.
Pamiętaj, że mózg jest bardzo wybiórczy. Jeśli działamy pod wpływem dużych emocji, podejmujemy nieracjonalne decyzje. Widzimy wtedy tylko te fakty, które są zgodne z naszymi emocjami, a ignorujemy te, które im przeczą. Jeśli chcesz być skutecznym inwestorem panuj nad sobą.  Wyłącz emocje i postępuj zgodnie z opracowaną strategią. W końcu chodzi o twoje własne oszczędności.

źródło: informacja prasowa

czwartek, 13 lutego 2014

Rynek akcji najlepszy w Wenezueli.



Indeks giełdy w Caracas wzrósł w ubiegłym roku o 452%. Był to jedyny na świecie trzycyfrowy wzrost.

Na Caracas Stock Exchange notowanych jest zaledwie 60 spółek, a w skład głównego indeksu wchodzi zaledwie 15 – mimo, że giełda formalnie istnieje już od 1947r. W ostatnich latach jej rozwój skutecznie powstrzymywały rządy anty-kapitalistycznego prezydenta Hugo Chaveza.

Pomimo tego eksperci uważają, że to nie zmiana przywództwa politycznego w Wenezueli – Chavez zmarł w marcu, a zastąpił go Nicolas Maduro - miała wpływ na ten niesamowity wzrost wartości tamtejszych spółek w 2013r. – Inwestorzy krajowi panicznie szukali miejsca, w którym mogliby ochronić swój kapitał przed szalejącą inflacją. Kupowali więc akcje miejscowych spółek. Tymczasem płynność giełdy w Caracas nie jest duża, stąd niezwykle dynamiczny wzrost wartości firm – tłumaczą analitycy z firmy Barclay’s Wealth. 

Wzrost indeksu do 2,737 mln pkt. pod koniec 2013r. spotkał się z reakcją władz giełdy. Postanowiły one, że wraz z początkiem 2014r. dokonają tzw. index split. Obecnie jest on na poziomie 2,760 pkt. – Władze wenezuelskiej giełdy prawdopodobnie nie chciały, by wystraszone inflacją społeczeństwo także na wykresach widziało duże liczby. To zagranie psychologiczne – uważa Tyler Durden, analityk portalu zerohedge.com.

Wśród dziesięciu indeksów giełdowych, które zachowały się najlepiej w 2013r. jest kilka niespodzianek. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że po raz drugi z rzędu w tej grupie znalazła się giełda w Karaczi (Pakistan). W 2012r. indeks tamtejszej giełdy w lokalnej walucie wzrósł o 48,9% (37% w USD).W 2013r. o blisko 32% – Pierwsza zmiana demokratycznie wybranych władz przebiegła w sposób bezproblemowy. Zachęciło to zagranicznych inwestorów, którzy mają blisko 40% akcji notowanych w Karaczi – stwierdził analityk Topline Securities Vahaj Ahmed w rozmowie z pakistańskim dziennikiem „The Express Tribune”.

Drugi największy wzrost na świecie zanotowały akcje japońskich spółek, które podrożały o połowę. Przez 

długie lata nie mogły wydobyć się z marazmu – w ubiegłym roku zrobiły to z przytupem. Inwestorzy poszukiwali bowiem stabilnych firm, byli wciąż zniechęceni do firm europejskich, a nieufni jeśli chodzi o dalsze trwanie hossy w USA.

Trzecie miejsce, zupełnie niespodziewanie, zajęła Islandia. W gronie 10 najlepszych indeksów 2013r. znalazły się też wskaźniki z krajów próbujących wyjść z kryzysu gospodarczego i finansowego – mowa o Grecji (wzrost o 34,5%) oraz Irlandii (35,2%).

Przypomnijmy, że 2013r. był bardzo dobry dla rynku akcji. Indeks MSCI All-Countries wzrósł o 23,44% Indeks pokazujący zachowanie spółek z rynków rozwiniętych – MSCI World – o 27,37%. Jedynie ci, którzy postawili na rynki wschodzące mogą czuć się zawiedzeni – MSCI Emerging Markets spadł o 2,27%.


Polscy inwestorzy mają łatwy dostęp do inwestowania jedynie w indeks Nasdaq i japońskie spółki. Kontrakty futures na Nasdaq znajdują się w ofercie niemal każdego domu maklerskiego oferującego dostęp do rynku forex i kontraktów terminowych. Z kolei zagraniczne firmy inwestycyjne takie jak Schroders, BlackRock, Fidelity, Franklin Templeton, za pośrednictwem wybranych domów maklerskich i działów private banking, oferują szerokie spektrum funduszy inwestujących w małe, średnie i duże firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni. W akcje firm z Afryki polscy inwestorzy mogą inwestować za pośrednictwem jednego krajowego (Noble Funds) i trzech zagranicznych (WIOF, Nordea, Templeton) funduszy.

źródło: informacja prasowa

czwartek, 6 lutego 2014

Czy warto zainwestować w obligacje Organiki?

Malborskie Zakłady Chemiczne Organika S.A., czołowy na rynku europejskim producent pianki poliuretanowej, rozpoczął emisję trzyletnich zabezpieczonych obligacji o stałym oprocentowaniu 8,25 proc. Zapisy będą przyjmowane do 18 lutego 2014 r., a oferującym jest Invista Dom Maklerski. Jest to jedna z pierwszych w Polsce ofert publicznych przeprowadzanych w oparciu o memorandum informacyjne. 

Organika zajmuje czołową pozycję na rynku produkcji pianki poliuretanowej. W Polsce posiada około 20 proc. udziałów w rynku, jednocześnie jest trzecim największym producentem w Europie. Główny produkt Spółki wykorzystywany jest przede wszystkim w przemyśle meblarskim, do wyrobu mebli tapicerowanych i materacy. Poprzez spółkę zależną wytwarza także specjalne pianki techniczne, które mają zastosowanie w branży motoryzacyjnej. 

„W III kwartale zwiększyliśmy przychody ze sprzedaży do 116 mln zł, co stanowi wzrost o około 22 proc. wzrost r/r. Skutecznie zmniejszyliśmy koszty zarządzania spółką, zarówno na poziomie sprzedaży jak i zarządu, co przełożyło się na wyraźną poprawę wyników finansowych na poziomie operacyjnym i zysku netto. Pieniądze pozyskane z emisji zabezpieczonych obligacji serii D zostaną przeznaczone na zwiększenie kapitału obrotowego, co pozwoli nam na dalszy rozwój i optymalizację działalności Spółki”. - powiedział Prezes Zarządu Malborskich Zakładów Chemicznych Organika SA, Dariusz Kwieciński


Organika z trwającej do 18 lutego emisji obligacji zamierza pozyskać do 10 mln zł, które będą przeznaczone na zwiększenie kapitału obrotowego Spółki. Oferowanych jest do 10 000 trzyletnich, zabezpieczonych obligacji o stałym oprocentowaniu, wynoszącym 8,25 proc. Okres odsetkowy wynosi 3 miesiące. Więcej informacji o ofercie i Spółce znajduje się na stronie internetowej Emitenta i Oferującego, którym jest Invista Dom Maklerski.